Wolne ..niewolne:)


Teoretycznie mam wolny dzien- z niewiadomych powodów poranna matematyka odwołana... tzn z braku powodow bo odwoływanie zajęć z okazji świąt do mnie nie przemawia;) nie zgadza się z moją etyka pracy ... kto by pomyślał że okaże się bardziej niemiecka od Niemców? A trochę jestem- mam obsesję planowania, bardzo dbam o punktualność i trzymam sie zasad (nawet na czerwonym świetle nie przejde) ale nie słodzę sałatki ziemniaczanej, nie spędzam weekendow na pchlich targach i nie rozumiem miłości do niemieckich Bratwurstow- czyli proces germanizacji nie zaszedł daleko:)

Wczoraj wysluchalam do konca nagradzanej książki niemieckiego(o kurdyjsko- jezydzkich korzeniach) influensera - znak czasów najwyrazniej ze pisarze wyrastają z social mediów: Mama lernt bitte Deutsch. Unser Eingliederungsversuch in eine geschlossene Gesellschaft ("Mamo, naucz się wreszcie niemieckiego. Nasza proba integracji w zamkniętym społeczeństwie") Tahsima Durguna. Lektura ciekawa ale i trudna pod paroma względami. 
Autor ma pochodzenie kurdyjskie, jego rodzice wyemigrowali z Turcji ale są Kurdami w dodatki wyznania jezydzkiego. 
O Jezydach słyszałam w kontekscie prześladowania w Państwie Islamskim  teraz trochę zgłębiłam i jest to bardzo ciekawa religia, np z wikipedii:
"Według tych wierzeń Bóg stworzył świat, ale jego dalsze losy powierzył siedmiu aniołom. Anioły miały za zadanie dokończyć tworzenie świata, jednak popełnione przez nie błędy skutkowały powstaniem zła. Anioł Melek Taus (anioł paw) zbuntował się przeciw woli Boga, ponieważ nie chciał pokłonić się przed człowiekiem i służyć mu. Za swe czyny został strącony do piekła, ale żałował za swoje grzechy i swymi łzami ugasił ogień piekielny, w wyniku czego piekło przestało istnieć. Bóg wybaczył mu winy i powierzył władzę nad światem, w związku z czym wyznawcy jezydyzmu modlą się do niego, a nie do Boga. Uważają, że Bóg nie interesuje się światem ani nie zajmuje się nim osobiście oraz że jest zbyt doskonały, by ludzie mogli modlić się bezpośrednio do niego. Bóg potrzebuje jednak pomocy ludzi w walce ze złem, po zakończeniu której los świata zostanie ostatecznie ukształtowany. Z tego powodu jezydzi dążą do doskonałości, wyrzekając się przemocy."
Poprzez nieporozumienie(podobbienstwo jednego z imion głównego anioła do arabskiego słowa szaitan- diabel) jezydzi są nazywani "czcicielami diabla" i prześladowani. 
I to bardzo ciekawe- po pierwsze z jakich idiotycznych przesłanek wynikają stereotypy i uprzedzenia, po drugie - jaka różnorodność wierzeń istnieje poza naszym kręgiem kulturowym. I po trzecie jak mogą się nakładać wyklucznia- w Europie nie jest łatwo mieć tureckie korzenie, Kurdowie mają ciężko, a w dodatku być jezydzkim Kurdem(generalnie Kurdowie to muzulmanie) to jak trafić szóstkę w wykluczniach.... 
Spotkałam uczniów mówiących po kurdyjsku, ale nawet nie sądziłam że w tej grupie sa dalsze podziały. 

To na plus książki. Na minus  - ciezko mi się bylo zdobyć na wyrozumiałość dla matki 4 dzieci, która przez 30 lat nie zdołała nauczyc się komunikatywnego niemieckiego(4 razy przerwała kurs). Oczywiście przyjmuje pewne okolicznosci łagodzące (analfabetka- ale akurat kursy alfabetyzacyjne tez w De sa) ale krzywda jaka wyrządziła swoim dzieciom jest dla mnie niezrozumiała. Autor tez przytacza wiele przykładów " codziennego rasizmu"(Alltagsrassismus) I w wielu punktach ma racje (on do szkoły chodził lat temu, więc przyjmuje ze sytuacja która ja znam jest inna/lepsza). Z drugiej strony- sporo jest w tej książce historii o braku prób dostosowania się do reguł panujących w nowej ojczyznie, o dopatrywaniu się wszędzie złych intencji czy wpływu pochodzenia, podczas gdy czesto problemem jest raczej brak wykształcenia rodzicow I pewna bierność życiowa. 
Ksiazka była bestsellerem Spiegla i podobno zrobiła furore na Tiktoku(!?) Ale myślę że nie pomoże imigrantom bo pozostaje bardzo jednostronna i przedstawia ich w nienajlepszym świetle. 
Ale cieszę się że przebrnelam- dla mnie wniosek jest taki, że nie ma co patrzec na ludzi z nie-niemieckim pochodzeniem jak na pewna jednolita grupę- niby oczywistość, ale dalej moja corka i autor książki to jedna grupa w De (z perspektywy statystyki). A warunki dorastania mają zupełnie inne. Zresztą tendencje do etykiet było widać na zajeciach- jedna Niemka probowala znaleźć jedno(poprawne politycznie i nieobrazliwe) określenie " na te dzieci"... 
Sama czasem łapie się na stereotypowym postrzeganiu , trzeba być czujnym. 

Z tematów bardziej zyciowych- udało mi się dwa razy pocwiczyc(wczoraj nawet z corka, skusiła się na trening z Taylor Swift- ale nie zostałyśmy fankami;). Jem slabo , ale staram się nie przeginać. Wiele w tym roku nie ugram, staram się nie tyć. Wielka mobilizacja nastąpi za od Nowego Roku - tradycyjnie🫣

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Vitalia umarła, niech żyje Blogger

Jarmarkowo;)

Wolny poniedzialek