Międzyurodzinowo;)
W sobotę odbylismy party dla sześciu jedenastolatek ... Z atrakcjami, transferem metrem, muffinkowym tortem itd wieki temu zarezerwowałam termin warsztatu komiksowego w Muzeum Komunikacji, miejsce sprawdzone, już tam robiliśmy urodziny detektywów. Ulubione muzeum córki. Pierwszy przyplyw niepokoju poczulam podchodząc do budynku i widząc reklamę wystawy Apropos Sex
I oczywiście- w czasie warsztatów dziewczynkom udało się tam dotrzeć, na szczęście tylko do wstępnej sali..... miały robic zdjęcia różnym obiektom i ustawić z tego komiksową historie- wykorzystały zdjęcie łóżka z góra poduszek :) całe szczęście ze nie dotarły dalej- byłam potem i byly tam np wibratory i walizeczka asystentki seksualnej.... wystawa jest od 14 lat, ale najwyraźniej ochroniarz paletajacy się po piętrze zaspał... w sumie szczęście ze nie doszły dalej, bo rodzicow na pewno ucieszyłaby relacja z urodzin :) a wydawałoby się że muzeum to bezpieczna przestrzeń.... do tej pory wystawy czasowe dotyczyły np historii pisania, wizji przyszłości czy autora Asterixa i Obelixa. Więc trzeba mieć farta..
Poza tym rozrywek(kalambury, kim jesteś z karteczka na czole- przeboj) w domu (i jedzenia pizzy,ciasta) wystarczyło na 1,5 h... Na szczęście młodym udało się zgodzić co z netflixa warto obejrzeć w ostatniej godzinie... projektor jednak się przydaje, tradycyjny telewizor pewnie by takiego entuzjazmu nie wywołał.
Trzeci wniosek- metoda prób i błędów odkrylam idealne ciasto urodzinowe- muffinki czekoladowe- nie trzeba kroić, wszystkim smakowalo i świeczki dobrze się trzymają... przerabiałam już ekstra torty domowe i z super cukierni... obiektywnie (wg doroslych) bardzo smaczne ale u dzieci budziły umiarkowany entuzjazm, zawsze któreś nie jadło... wniosek nie ma sie co wysilac.
Podsumowujac- udane wydarzenie, dziewczyny a przede wszystkim corka zadowolona, warsztat na tyle inspirujący ze komiksy jeszcze w niedziele rysowały... ale cieszę się że mam to za sobą...
W niedziele zaliczylismy w mojej opinii najbardziej uroczy jarmark w B. - położony na wyspie , przed pałacykiem... perełka z muzyka na zywo i bez mega tłumu.
A wczoraj potwierdzono dobry wynik corki, była 3 w swoim roczniku w drugim etapie. W związku z czym będzie reprezentować szkole na etapie landu... Co u nas oznacza dzielnice i miasto, ale zawsze to duży sukces. Akurat dzis pisała z matematyki test, i poprosiła mnie o sprawdzenie ćwiczeń - chyba nikt tego nie robi w tej szkole bo miala naprawdę dużo błędów (I to takich wynikających z niezrozumienia tematu) Więc tym bardziej nie do końca wiem jak się ma jedno do drugiego- z drugiej strony w łamiglowkach momentami widzi rozwiazanie szybciej niż ja... dziecko - zagadka...
Za to udało się jej rozwiązując zadanie z symetrii obrotowej(uzupełnij wzor żeby był dalej symetryczny) narysować (na szczęście odwrocona, lewoskretna i ze wzorkiem) swastyke... tak jej wyszlo, faktycznie swastyka jest symetryczna, ale biorąc pod uwagę gdzie mieszkamy to nie wykluczam ze będzie to miało konsekwencje... już była konferencja nauczycieli, na razie corka ma nakaz milczenia... aż strach pomyśleć co by było gdyby była we właściwą stronę... Mała jest dobrze wyszkolona, jak się połapała co narysowała, nakryła test chusteczka i wezwała nauczycielke na pomoc... ciężko się nie uśmiechnąć, mimo wagi tematu.
Temat poważny, choć znak przecież w zależności od kontekstu roznie rozumiany- pamiętam mój szok w Indiach gdzie na wystawie każdego sklepu z biżuterią byly złote swastyki- tam to powszechny symbol pomyślności... To tylko skłania do refleksji nad mocą symboli.
Moja uczelnia nie dostarcza tyle emocji- dzisiejszy ranek poświęciłam na zagłębianie sekretów dydaktyki ortografii... czyli wpisywaliśmy słowa w domki- choć oficjalna nazwa jest oczywiście bardziej skomplikowana i najeżona greką;) niestety moje wątpliwości co do zasadności ciśnięcia ortografii , zwlaszcza w taki sposob(procedura ma dużo wyjątków, i odniosłam wrazenie ze nie wszyscy studenci załapali od razu o co chodzi)... Wazniejsze wydaje mi się czytanie ze zrozumieniem i jasne formułowanie myśli (również na pismie), tekst poprawi edytor czy chat... oczywiscie mowie tu o podstawówce... no ale mogę mieć taką opinie bo i tak niemieckiego uczyc raczej nie będę... ale moduł zrobić musze, i w sumie czerpie z tego masochistyczna przyjemność (o ósmej rano).
Poza tym w drodze przesłuchuje bestseller chlopaka z kurdyjskiej rodziny o cieniach dorastania w społeczeństwie multi-kulti. Bardzo ciężki temat dla mnie.
Vitalia padła, po latach aktywnosci społeczności nie ma śladu... Ja dalej się psychicznie nie ogarnelam. Muszę się na blogowanie przerzucić, zajrzeć na lekkaye - dojdę do siebie ale to chwilę zajmie.
W temacie vitaliowym bez newsów, zostaly nam słodycze i niestety padły moja ofiarą... ćwiczyć nie ćwiczyłam, kroki uciekły... rozprzężenie jednym słowem. Ale może dzis uda się trening zrobić.
Oby:)
Super, że urodziny się udały. Mnie jakoś entuzjazmpisarski oklapł, ani tu, ani na Lekkiej się nie mogę zdobyć na zrobienie wpisu.
OdpowiedzUsuńMi też ciężko, ale myślę że to sila przyzwyczajenia... vitalia była wygodna do czytania, tutaj dalej nie do końca ogarniam jak wejść w moja listę cyztelnicza... a lekkaja nie działała mi na komórce, musze sprawdzic czy coś się zmienilo... no i okres przedświąteczny srednio sprzyja pisaniu okolodietowym(bo to u mnie nie istnieje ostatnio;) Napisz może coś o świętach u was - teraz i dawniej? Twój region ciekay zwlaszcza dla ludzi z zachodu;)
Usuń