Vitalia umarła, niech żyje Blogger
Po dziesięciu latach pisaniny na vitalii wygrzebałam starego bloga- zmuszona okolicznościami.
Nie wiem jaka myśl mi przyświecała 10 lat temu wymyślając jego nazwę, po prawdzie zapomnialam ze tu byłam. Ale jak widać Google nie zapomina- I czekał na mnie z gotową przestrzenią... a więc jestem...
Pomysłu na lepszą nazwę i tak nie mam- wiec niech juz zostanie... czy jestem lepsząja niż w 2016? Chyba tak, na pewno szcześliwszą:) lubie swoje czterdziestoletnie życie dużo bardziej niż to po trzydziestce, choć generalnie jakos ok trzydziestki zaczęło być coraz lepiej, łatwiej, przyjemniej.
Dziś był długi dzień, taki w miare zroznicowany- rano matematyka, ale mało wymagająca (choć lubie prowadzącego, a to juz sporo- w miarę fajny facet, inteligentny, z poczuciem humoru i bez przerostu ego- serio dawno nie spotkałam kogoś kto zrobiłby na mnie tak pozytywne wrazenie). No i to co robi ma sens - to też niezbyt częste.
Potem dom i kopiowanie starych pamietnikow- starałam się nie czytac żeby dobrnąć do konca ... ale coś tam wpadało w oko, zwlaszcza zdjecia(trzeba ich więcej zamieszczac)- refleksje mam pozytywna, dobra dekada za mna, a do wypocin będę chyba wracać.
Dalej obiad, test lososia w cytrusach(tak sobie) poki co zwycięzca świątecznych prawyborów łososiowych pozostaje .... losos po góralsku (z konieczności zapieczony pod scamorza bo tutaj oscypkow brak)... brzmi dziwnie ale mojej rodzinie najwidoczniej wystarczy cokolwiek zapiec z serem;)
Potem sprzatanie i zakupy, tonę słodkości kupiliśmy i troche owoców- jutro urodziny corki. Mam wrażenie że o czymś zapomnialam, ale nie wiem o czym.... w związku z czym przygotowałam mase rzeczy typu- kartki do kalamburow, świeczki, etc wiadomo jestem spanikowana, a to tylko : 6 dziesięciolatek i 6 godzin. Na szczęście poczatek w muzeum, oby warsztaty wypaliły. Potem pizza, muffinki (zamiast tortu), jakieś gry czy co będą chciały w domu. Corka podekscytowana bardzo, co podnosi poprzeczkę - chce żeby miala dobre wspomnienia, to też jakąś okazja do ćwiczenia zachowań socjalnych, pokazania ze przyjaźnie są ważne, że warto się postarać, spędzić razem czas itd.
Ale przyznaje - odetchne gdy wystarczy dać kasę i się ewakuować z domu na długi seans do kina;)
A teraz padłam.... vitalie żegnam, bloggera witam;)
Widok z wyjścia z metra, uwielbiam kolorowe poranki;)
Działa, działa. W1pisuję Cię na listę ❤️czytelniczą.
OdpowiedzUsuńTeż cie dodałam, Twoja nazwa bardziej mi się podoba:)
UsuńHej hej ;)
OdpowiedzUsuńWitaj:)
UsuńNo i popatrz... Życie przynosi rozwiązania. Witaj w blogowej przestrzeni 😘
OdpowiedzUsuńDziekuje, jakoś to zapewne bedzie- a może nawet bedzie to dobra zmiana?
UsuńKrotko i zwiezle😅❤️☘️
OdpowiedzUsuńHehe u mnie nigdy nie jest krótko;)
UsuńMelduję się :)
OdpowiedzUsuńWitaj, dobrze że jesteś, nie wiem jakbym przeżyła odwyk od Pimpeusza i Twojego czarnego humoru;)
Usuń