14 luty

 Dzis Walentynki, i choc generalnie jestem fanka świąt wszelakich to akurat do tego mam mieszane uczucia ... niby pozytywne ale jak pomyslę o tym że Walenty patronowal tez chorym psychicznie to sie zastanawiam... no i wiadomo cala reszta otoczki. 

Z drugiej strony rokrocznie wyglądam 14 lutego oznak wiosny - czasem mozna sie czegos dopatrzec... i jakos latwiej na duszy:) w tym roku raczej trudno- slonce sie przebija niby ale idzie śnieg i mróz... nie rozpieszcza nas zima w tym roku- ale wiadomo w polowie lutego tez jest jeszcze w prawie. 

Co ja poradze - wyczekuje wiosny wbrew kalendarzowi:) ale jedyne czego doczekalam to prezent od meża moje ukochane wiosenne perfumy, ktore trochę ratuja sytuacje. 

Ferie w górach fajnie, snieg byl ale rozsadnie, w dodatku dosyc cieplo(lekki plus) i sporo slonca. Po drodze odwiedzilismy rezydencje krolow bawarskich w Monachium, i faktycznie godna miana rezydencji;) ale poza tym natura, spacery, dobre jedzenie. Owszem uczylam sie bo nie mialam wyjscia i wrocilam wprost na sesje. 

Wczoraj ostatni egzamin, i teraz w sumie moge odpoczac. Wynikow jeszcze nie ma, wiec nie ma co dramatyzowac- ale o wczorajszym tescie z algebry wiem ze troche go zawalilam ...  i to w dziwny sposob- nie zaufalam swojej wiedzy i zdrowemu rozsadkowi, by nie rzec ze spanikowalam. Jak nie ja... pozostaje wyciagnac z tego lekcje, moze i dobrze dostac prztyczka w nos. 

Czeka mnie sporo wolnego, 2 miesiace prawdopodobnie(zakladajac ze jakos wszystko pozdawalam). Wolne/niewolne bo mam mnostwo formalnosci do pozalatwiania, odkladane sprzatanie etc w sumie wieksze porzadki nawet pasuja do pory roku;) gorzej ze wyszlo ze znowu czegos nie dopilnowalam na uczelni- i akurat obiektywnie nie z mojej winy, ale bedzie to ode mnie wymagac jakichs tam staran - raczej niezbyt milych. 

No i musze wymyslic sobie temat licencjatu, i jakos go zaplanowac. 

Dietowo/treningowo tez jest kiepsko, a nawet bardzo- ostatnio zywilam sie slodyczami .... oczywiscie rownolegle ucierpieli maz i corka- ku swojej radosci, bo jestem jedyna osoba ktora probuje (bezskutecznie) walczyc o w miare zbilansowana diete. Wiec tu tez musze sie przylozyc troche. 

Ale przede wszystkim planuje sie zrelaksowac, duzo czytac, spac, ogladac przyjemne rzeczy na netfliksie i ogolnie cieszyc sie zyciem:) troche bardziej skupiajac na rodzinie, bo wiadomo ostatnio bylam skupiona gdzie indziej... no ale to czysta przyjemnosc;) 

Jestem bardzo zmeczona, fizycznie i psychicznie, mozliwe ze to tez kumulacja wymagajacych sytuacji. Nie mam niestety tak racjonalnego podejscia do zycia jakbym chciala- i to troche zlosci w wieku plus 40, ale moze da sie pewne rzeczy wypracowac. 

Ten tydzien to powrot na dobre sciezki treningowo- zywieniowe, sen, troszke sprzatania jaskini(porzadki generalne w kuchni) i duzo czytania. Jedyne zadanie formalne to skompletowanie papierow do senatu/szkol-  studia sie powoli koncza musze pomyslec co od jesieni. Moj podstawowy plan sie posypal, nie pozostaje nic innego jak odnalezc sie w nowej sytuacji. 

Dzis mamy w planach kawiarnie z ksiazka z mezem (w czasie treningu corki), odkladane od dawna wizytowanie japonskiego marketu i lunch tam  oraz zakupy... Czysty relaks, laduje baterie:)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Vitalia umarła, niech żyje Blogger

Jarmarkowo;)

Pociagi to zabawa dla wytrwalych