Pociagi to zabawa dla wytrwalych
Lubie pociagi, wprawiaja mnie w dobry nastroj- uwielbiam ten moment gdy powoli ruszamy, krajobrazy przesuwajace sie za oknem ... no i mozna czytac- niestety w aucie/autobusie nie moge, nawet komorka przypomina mi o chorobie lokomocyjnej z dziecinstwa....wiec sobie jezdze pociagami, do tego ze spokojnym sumieniem ze obnizam slad weglowy ... plus to w pociagach dokonuje sie ciekawych obserwacji, jazda po autostradzie tych walorow nie ma...
Ale musze przyznac ze zarowno PKP, jak i DB mocno nadwyrezaja te cieple uczucia... i tak dzis, w planach byla podroz do stolicy Bawarii, 4h wiec szybciutko. Na dworcu najpierw poinformowali o 10 minutach opoznienia, po 5 odwolali pociag- z powodu naglej awarii lokomotywy... podejrzewam 5 cm sniegu i minus 3 stopnie, bo sporo pociagow nie odjechalo..... oczywiscie bilety mielismy od 2 miesiecy, poczatek ferii wiec miejsc zero... no ale siatka polaczen jest super, zaleta mieszkania w stolicy- po godzinie mial byc nastepny ice... gdy zwiekszyl opoznienie do 20 minut (a tp pierwsza stacja) przejechalismy na inny dworzec i zlapalismy inny , juz jadacy , lekko opozniony pociag ... po 40 minutach- postoj w polu - pociag przed nami przejechal cos, co okazalo sie pozniej blizej nieokreslona dziczyzna... kolejna godzina opoznienia... i tak sobie jade, oczywiscie bez rezerwacji(pociagi wybukowane od dawna,) - wiec w warsie... w ktorym sa tylko napoje i slodycze bo chlodziarki sie zepsuly... zreszta slodycze tez sie juz koncza...
I jasne niby wiem ze auto tez moze stac w korku, zepsuc sie , cokolwiek . Warunki pogodowe sa slabe - jak wyjezdzalismy sypal snieg. I w sumie krzywda mi sie nie dzieje, jade , nawet miejsce w "restauracji pokladowej" wyczekalam... Wiadomo duzo jezdzimy to statystycznie mamy wieksze szanse na takie atrakcje (w tym tygodniu pociag z trojmiasta mial 90 minut opoznienia...na pierwszej stacji). Ale chyba powoli trace cierpliwosc... niby fajnie ze polowe biletu nam oddadza (db nawet za opoznienia w Polsce rekompensuje czesc kosztow), jezdzimy tyle ze dzisiejsze napoje poszly z punktow itd...ale... mozliwe ze sie starzeje... pewnie gdyby nie koszty utrzymania auta dawno bym sie przemogla i odkurzyla prawo jazdy ... ale koszty , przynajmniej tutaj, pokrywaja nasz tygodniowy wypad na ferie ..
Z drugiej strony od 2 h powinnam byc w hotelu a przede mna jeszcze godzina drogi... i oby juz nic nam nie przeszkodzilo.... Sama nie wiem.
Plusem tej sytuacji jest ze corka z niewielka pomoca wciagnela spore pudelko warzyw (- ktore skroilam, bo za duzo kupilam i nie chcialam wyrzucac (choc podejrzawal ze bede je sama jesc i polowa pojdzie do kosza) .... a tu niespodzianka - okazalo sie ze jak sa tylko slodycze to Mala chce cos innego;)
A poza tym jedziemy na ferie, prawie tydzien w gorach, w naszym hotelu w ktorym czuje swojsko jak w domu (a brak minusow pobytu w domu- bardzo dobre jedzenie podaja, sprzataja itd). Na nartach jezdzi tylko corka, my bedziemy spacerowac w fantastycznych widokach. Nawet koniecznosc wczesniejszegp powrotu i nauki do egzaminu nie psuje mi radosci. Za to jutro zwiedzamy monachijska rezydencje - skoro i tak nocujemy .. ferie czas zaczac, mam nadzieje ze odzyskam troche energii- bo zupelnie mi jej brakuje.
Moze nawet zaczne realizowac noworoczne plany, kto wie;)
No to początek ferii przygodowy. Teraz już będzie z górki.😍👍
OdpowiedzUsuńPomimo perturbacji dojazdowych ferie powinny być wspaniałe, czego Wam życzę 😊
OdpowiedzUsuń