Sezon i styl...
Sezon jakis jest zawsze... ja lubie te owocowo - warzywne: sezon na czosnek niedzwiedzi, szparagi, truskawki, smaczne pomidory i dynie... sezony swiateczne tez akceptuje- dekoracje dodaja troche blasku codziennosci... dzis jednal sezpnu zadnego sie niespodziewalam- i zostalam zaskoczona. Otoz trqa sezon na.... sporty zimowe.... w markecie sportowym oblezenie i to mimo braku sniegu i plaskosci regionu. No coz- za tydzien ferie... zreszta obiektywnie my tezvz tymi zakupami zwlwkalismy.
Potem przyszla czas na konfrontacje ze zmiana stylu - czyli sobotni shopping z nastolatka... Generalnie trzymam jezyk za zebami, co najwyzej pozwalam sobie na praktyczne uwagi(wlekace sie o 5 cm za dlugie jasne spodnie na zime:) W kazdym razie jak sie chce byc modnym to trzeba koniecznie dresy zakupic;) najlepiej total look. I w sumie po doswiadczeniu z uczelnia nawet mnie to nie zaskoczylo, raz siedzialam na seminarium z mloda dziewczyna w rozowym dresie , wiec szary corki widaje sie calkien spoko. Zastanawiam sie czy sciezka ewolucji sie powtorzy- za mojeho dziecinstwa na topie byly dresy kreszowe, pamietam dume mamy jak odziala w to rodzine(nawet zachowawczy ojciec ulegl)... dosyc szybko staly sie umundurowaniem "dresikow", drobnej przestepczosci od bejsboli, tematem zartow ... Ja chyba jest beznadziejnie niemodna bo jednak dresy zostawie na trening...
A poza tym dobrze , poza sferami gdzie nie najlepiej... ale zycie toczy, bez wiekszych niespodzianek i oby tak trwalo;)
Komentarze
Prześlij komentarz