Święta

 Nowy Rok się rozpędza a ja dopiero łapie oddech po świętach.... było intensywnie, momentami bardzo przyjemnie i interesujaco ale ogólnie męczaco. 

Moja teściowa... wiele by można pisać ale w sumie za bardzo sie nie zmienia, sporo negatywnych cech się zaostrza... przynajmniej z mojej kilkunastoletniej perspektywy.. mąż ma inne wspomnienia, twierdzi że była zupelnie inna. Sama nie wiem czy mu to ulatwia sprawe czy utrudnia.

Moja mama za to przechodzi szokujaca ewolucje w druga strone- zaliczylysmy nawet rozmowe o uczuciach (czy braku ich wyrażania w moim dziecinstwie). Po paru ladnych latach od śmierci  ojca przekazala mi nawet mile slowa z jego strony pod moim adresem- standardowo mnie bezposrednio nie pochwalil. I w ogole moja mama z dzis jest zrownowazona, wspierajaca i bardzo sie pilnuje by sie nie narzucac(np z radami , opiniami). I to zmienilo dynamikę- pare razy faktycznie ja o cos pytalam, prosilam o opinie z jej perspektywy. Jaj nie trzeba walczyc z zalewem niechcianych rad, opinii, krytyki jest zupelnie inaczej. W sumie podobnie jak mąż- pamietam mame zupelnie inną, i choć żal tych lat, to jednak dojrzala relacja tez troche potrwa. 

Brat, jak brat- uczę sie doceniać:) stara się byc pomocny, stara się nawiązav jakąs więz z swoja bratannica - doceniam bo Mała to prawie nastolatka i to nie jest łatwe... zwlaszcza ze widuja sie raz na pol roku jak dobrze pójdzie. No a mój brat to singiel/stary kawaler(?) I raczej z dziecmi mu nie po drodze. Ale zabawial rozmowa moja tesciowa a corka stwierdzila ze bardziej go lubi niz sie wstydzi (stan sprzed roku) wiec ma duzego plusa . 

Tyle relacyjnie, powrót do nie do końca milych momentow sobie odpuszczę... 

W sumie tylko jedno - slowo tradycja wywoluje u mnie wysypke. Co gorsza zlapalam sie na uzasadnianiu nią rożnych rzeczy, i w sumie troche szłam droga starszego pokolenia. Za rok planujemy święta w domu, we trojke - i uroczyscie objecuje sobie postawic tradycji granice tam, gdzie uszczesliwia wszystkich:) 

Z pozytywow ktore chce zachowac w pamieci' Trojmiasto. Jarmark nam sie podobal, dekoracje swiateczne super, zimowy spacer po klifach orlowskich w wigilie - bajkowy. I Muzeum IIWŚ - do tej pory unikalam, z Mała raczej to nie byl pierwszy wybor. Ale z bratem i mama bylismy, i jestem pod wielkim wrazeniem. Wystawa bardzo wywazona, sporo ciekawostek nawet dla osob ktore w miare historie znaja( np sale o Azji, o wloskim faszyzmie z wyborem plakatow, o przesiedleniach tatarow krymskich etc), udane uzycie multimediow.... a rekonstrukcja przedwojennej ulicy z wystawami to juz w ogole swietny pomysl(i bardzo dobrze zrobiony). Jak wisienka na torcie - fragmenty z elementami artystycznymi czy muzyka. Nie dziwie sie brakowi biletow i kolejce. 

Chodzilismy 3 godziny, mozna by dluzej, mysle ze przy okazji wroce, choc temat zupelnie nie moj. 

O tym ze sporo muzeow w okresie okoloswiatwcznym pozamykanych tylko na marginesie wspomne, troche slabo , dzieci maja ferie, a np muzeum marynarki wojennej dwa tygodnie konserwuje podlogi ... podobno zreszta co roku:) itd

Podsumowujac-Trojmiasto jest bardzo fajne, o jesli gdzies kiedys mialabym wracac do Polski to tylko tam... z drugiej strony- z kazdym rokiem jestem mocniej przekonana ze 500km dystansu do tesciowej ratuje moje malzenstwo. No i czuje to ciepelko w sercu jadac na zachod dp domu;) 

A podsumowanie roku, jakies plany - wkrotce, ciagle lapie oddech. Choc juz i tak jest dobrze bo w koncu (chyba ) zdrowi wszyscy jestesmy. I oby tak trwalo. 


Komentarze

  1. Zgadzam się z obserwacją, że święta mogą być męczące i zazwyczaj są. I momenty dobre bywają, ale i gorsze się zdarzają. Co do teściowej i mamy, to wniosek jest jeden. Mama nad sobą pracuje, teściowa niestety nie. W takim kontekście 500 km odległości od teściowej to naprawdę komfortowa dla Was sytuacja. Pozdrawiam w Nowym Roku. Niechaj będzie dobry dla nas wszystkich 😍💞😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje - dla mnie to zaskakujace bo doswiadczenie z starzejacymi sie osobami mam raczej negatywne... Moja ukochana otwarta na swiat babcia jakos po 70 przeszla ewolucje w klimatach radiomaryjnych, dziadek i ojciec tez zmienili sie wyraznie na gorsze itd I nigdy bym nie powiedziala ze to moja mama, bardzo nerwowa i impulsywna odnajdzie wewnetrzny spokoj i empatie... No ale tylko sie cieszyc ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Vitalia umarła, niech żyje Blogger

Jarmarkowo;)

Międzyurodzinowo;)