15.01.2021

 Dzis mam slabszy dzien... w ogole psychicznie jakby slabiej, ale bez konkretnego powodu wiec zwalam na ciezkie swieta. 

Bylismy w sobote na fantastycznej wystawie- i to fantastycznej w dwoch znaczeniach- bo raz ze jej tematem byly jednorozce na przestrzeni wiekow w sztuce  a dwa ze mojej ulubione muzeum po raz kolejny przeszlo samo siebie- bardzo dobrze zrobione. Chyba najlepiej przygotowana wystawa jaka widzialam- i do tego swietny temat. 

Reszte weekendu niestety albo odkladalam albi walczylam z warsztatem ortograficznym. Zrobilam, ale prowadzaca sie rozchorowala wiec warsztat przelozony... ale zrobione jest. Tylko skrocic mam o polowe bo czas sie skrocil:)

Z cwiczeniami slabo, z jedzeniem slabo, z humorem tez. Nawet do krokow jakos stracilam serce (albo samodyscypline). 

Z corka za to bardzo dobrze, nawet sama sie zaczela uczyc- faktycznie do ostatnieh klasowki z przyrody pokazalam jej jak sobie notatki moze zrobic i sama z siebie robi... czasem wydaje nam sie z mezem ze za  duzej samodzielnosci w organizacji procesu uczenia wymagaja w tej szkole(to jednago 10i 11 latki dopiero)- ale wychodzi na to ze zaczyna to dzialac. A dzis wrocilam pozniej a moje dziecko siedzialo przy pianinie(bez przypominania!?) Niech trwa;) 

Na uczelni pod kontrola, choc zmienily sie w tym roku zasady, ktore mnie dotycza... i sama nie wiem co dalej, ale moze po prostu poplyne z pradem.

Maz twierdzi ze jestem oslabiona/na skraju przeziebienia, moze i ma racje. Tak czy owak zapakowalam sie do lozka i zobacze jak swiat bedzie wygladal z rana...


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Vitalia umarła, niech żyje Blogger

Jarmarkowo;)

Międzyurodzinowo;)